Bez was nie będzie końca wojny
Żołnierze 3. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy wezwali ludzi do wstąpienia do armii.
Ci mężczyźni są członkami 3. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy. Żołnierze właśnie zakończyli wyczerpującą zmianę na stanowisku bojowym i wracali do miejsca odpoczynku. Wszyscy są ochotnikami, którzy od wielu miesięcy, a niektórzy od lat, walczą ramię w ramię ze swoimi braćmi broni z 92. Oddzielnej Brygady Szturmowej im. Iwana Sirko przeciwko rosyjskim okupantom. Słowa legionistów są szczere i bezpośrednie, ponieważ nie mówią oni o abstrakcyjnych pojęciach, ale o decyzjach, które podjęli dawno temu. Każdego dnia ryzykują życie, niszcząc hordę, i doskonale wiedzą, ile kosztuje w życiu ten decydujący krok i dlaczego warto go podjąć.
Oleksandr jest na froncie od prawie roku. Niedawno powrócił po odniesieniu ran i wstrząśnięciu mózgu, aby kontynuować walkę u boku swoich braci w broni.
– Byłem wolontariuszem i przez pierwsze dwa lata pracowałem jako dziennikarz. Zadałem sobie pytanie: „Jeśli mówię wszystkim, że wojsko jest bardzo ważne, że praca, którą wykonują, jest ważna, że należy ich wspierać, to dlaczego sam tam nie jestem?”. Zdecydowałem, że muszę znaleźć oddział i być bardziej skuteczny. Przede wszystkim przyjechałem tu dla mojej rodziny, żony, przyjaciół, rodziców i kraju, który kocham.
Jestem bardzo zadowolony z naszej jednostki i tego, jak zorganizowana jest praca, jak chłopaki i dziewczyny ze sobą współpracują. Ważne jest dla mnie, że dowódcy troszczą się o nas i robią wszystko, co w ich mocy, abyśmy dobrze wykonywali swoją pracę.
Sierżant o pseudonimie „Borsuk” również rozpoczął wojnę jako ochotnik. Już wtedy zamiast jeździć samochodem, musiał latać nad minami i pociskami wroga. W końcu „Borsuk” znalazł swoją drużynę wśród przyjaciół z wojska i nadal walczy na froncie ramię w ramię z nimi, tyle że teraz z bronią w ręku.
„Mamy broń. Mamy sprzęt” – mówi legionista, pokazując swój nowoczesny ekwipunek.
„Mamy wszystko, czego potrzebujemy, aby zniszczyć wroga i bronić naszej ziemi i naszych rodzin. Ale nie mamy tego, co najważniejsze – nie mamy was” – dodaje jego towarzysz, oficer Dmytro.
„Ta wojna nie zakończy się bez was” – podsumowuje Borsuk. „Dołączcie do nas. Czekamy”.