Yeshua Brazilian from 2nd International Legion for Defense of Ukraine

Dowódcy zawsze byli wobec nas szczerzy

„Dowódcy zawsze byli z nami szczerzy” - Brazylijczyk z 2. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy opowiada o tym, jak legioniści są szkoleni do udziału w najtrudniejszych misjach i zaciętych bitwach

Yeshua walczy w szeregach Międzynarodowych Legionów Obrony Ukrainy od prawie dwóch lat. Przez ponad rok służył w brygadzie zmechanizowanej brazylijskich sił zbrojnych i nie ukrywa, że jedną z motywacji do przyjazdu do Ukrainy była chęć zdobycia prawdziwego doświadczenia bojowego. Jednak główną rzeczą, która skłoniła legionistę do założenia ukraińskiego munduru, były liczne filmy przedstawiające rosyjskich okupantów zabijających kobiety i dzieci. Wojownik nie mógł pogodzić się z faktem, że we współczesnym świecie nadal ma to miejsce. Teraz, po przejściu przez piekło Bachmutu i zaciekłych starć w leśnictwie Serebryany, będąc rannym i tracąc towarzyszy, a także wychodząc zwycięsko z niezwykle trudnych bitew, legionista powraca do szeregów, pewnie patrząc w przyszłość i ceniąc uczciwość ponad wszystko. Uczciwość swoich towarzyszy i dowódców.

Dziennikarzom udało się uczestniczyć w uroczystości wręczenia obrońcy medalu „Za Rany”.


- Legionista udowodnił, że jest tego niezwykle godzien. „Otrzymał nagrodę za swoje rany, za krew, którą przelał za wolność Ukrainy” - powiedział dowódca jednostki. Wrócił do szeregów i będzie kontynuował swoją bohaterską podróż. „Jestem z ciebie dumny, przyjacielu, dziękuję za twoją służbę”, kontynuował dowódca, ściskając dłoń Yeshua. ”To są ludzie, których mamy z całego świata, którzy bronią naszej niepodległości, naszej wolności i nie tylko naszej, ale całego świata. Patrzymy na nich i jesteśmy z nich dumni.


Yeshua zdobył swoje pierwsze doświadczenie bojowe w Bakhmut. Najtrudniej było mu patrzeć, jak giną jego towarzysze:


- „W tym miejscu Rosjanie używali dużo artylerii i dronów. Podczas pierwszej misji, w której brałem udział, wróg wysadził nasz opancerzony wóz bojowy. Było wielu rannych. Nie mogliśmy udzielić właściwej pomocy ze względu na otwarty teren” - wspomina legionista. Choć nie była to najgorętsza bitwa i nie stanowiła największego zagrożenia dla życia Yeshui, to właśnie ten epizod najbardziej utkwił mu w pamięci i przysporzył najwięcej cierpienia - świadomość, że jego towarzysze znaleźli się w tarapatach i nie byli w stanie im pomóc.

 

 “Coming back from there was already a victory for us”, - Yeshua recalls of some missions. In such circumstances, along with weapons, equipment and previous training, awareness of the situation and the details of the upcoming task are of the utmost importance. Yeshua speaks very warmly of the Legion Command, which tried its best to equip its soldiers and commanders with the necessary information:


- Ogólnie rzecz biorąc, miałem wystarczająco dużo informacji przed moją pierwszą operacją w Bakhmut. Nasz dowódca przekazał nam wszystkie niezbędne dane i ostrzegł, że dotarcie na pozycję będzie trudne. Zanim udaliśmy się na pozycję, pokazano nam obrazy z naszych dronów zwiadowczych. Zrozumieliśmy więc, że jest tam dużo artylerii i dronów i że będzie trudno. Dowódcy przekazali nam wszystkie informacje, a także powiedzieli, że nie zawsze będzie możliwe zapewnienie nam odpowiedniego wsparcia lub pomocy. Zawsze byli z nami szczerzy w tej kwestii.


Pomimo faktu, że w piekle współczesnego pola bitwy, z przewagą liczebną wrogiej siły ognia, nie zawsze jest możliwe odpowiednie wsparcie osoby na ziemi, Legioniści starają się pomagać, gdy tylko jest to możliwe:


- „Kiedy było to możliwe, otrzymywaliśmy dużo pomocy” - wspomina Yeshua - „Kiedy stacjonowaliśmy w lesie, często prosiliśmy o pomoc i mieliśmy wsparcie artyleryjskie, wsparcie z granatników. Mieliśmy więc tam konkretną pomoc.


Podczas misji bojowych legionista został ranny dwukrotnie. Pierwszy był w Bakhmut podczas ewakuacji:


- „To nie było nic poważnego”, komentuje Yeshua, „dostałem bardzo małym odłamkiem w twarz.


Znacznie poważniejszym epizodem był atak artyleryjski w pobliżu Kreminny:


- „Artyleria trafiła w ziemiankę, która się na nas zawaliła”, wspomina żołnierz. „Wtedy straciliśmy jednego towarzysza, a drugi został ranny. Było ciężko. Później otrzymałem medal i od tamtej pory służy mi on jako pamiątka po moich poległych towarzyszach. 


Yeshua przechodził leczenie i rehabilitację przez kilka miesięcy. Teraz wrócił do swojej jednostki, ponieważ czuje, że Ukraina i jego koledzy go potrzebują:


- Myślę, że teraz jestem gotowy do powrotu. To jest to, co chcę robić. To jest to, co lubię robić. Chociaż wojna jest skomplikowaną i trudną rzeczą, czuję chęć bycia tam i pomagania. Czuję się przydatny w Ukrainie. Uważam, że najważniejsza jest moja rodzina - moi bracia w batalionie. Ponieważ razem przeżyliśmy wiele trudnych chwil, czujemy się mentalnie połączeni.

Po trudach i chwalebnych zwycięstwach, które przyszły za wielką cenę, rodzina bojowa 2 Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy jest bardziej niż kiedykolwiek gotowa na nowe wyzwania. W końcu są to „caballeros” - rycerze XXI wieku, legioniści wolnego świata, którzy nie tolerują niesprawiedliwej przemocy i są gotowi przemierzyć pół planety, aby ją powstrzymać swoją bronią i odwagą. A wśród siebie najbardziej szanują uczciwość, szczerze mówią o nieprzyjemnych rzeczach i czują ramię kolegi żołnierza. Brazylijczyk Yeshua stał się jednym z najlepszych wśród nich i nadal trzyma linię, ponieważ czuje się potrzebny Ukrainie i swoim towarzyszom broni.


W 2. Międzynarodowym Legionie Obrony Ukrainy służą obywatele ponad 35 krajów. Łącznie w Międzynarodowych Legionach reprezentowanych jest ponad 75 krajów.


Niedawno procedura dołączenia do służby została uproszczona, po czym ukraińscy i zagraniczni ochotnicy mogą dołączyć do konkretnego Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy bezpośrednio i bez ryzyka przydzielenia do innych jednostek wojskowych.