Vikings family ILDU

Ku pamięci pokoleń rodziny „Wikinga”

Żołnierz 1. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy o pseudonimie „Wiking” jest specjalistą w obsłudze dronów FPV. Przybył ze Szwecji w 2022 roku i od trzech lat walczy o wolność Ukrainy, odpierając rosyjską inwazję na dużą skalę. „Wiking” jest biegły w wielu rodzajach broni i opanował szereg złożonych specjalizacji bojowych. Ma za sobą ciężkie walki kontaktowe, rany i kontuzje, zabił wielu okupantów. Legionista jest powściągliwy w słowach, gdyż jego czyny na polu bitwy mówią same za siebie. Zamierza walczyć do zwycięstwa lub „dopóki żyje” i ma ku temu bardzo dobre powody.

Przed inwazją Rosji na dużą skalę nasz rozmówca nie miał doświadczenia wojskowego. Pracował jako kasjer, ochroniarz w sklepie i ma doświadczenie w innych pokojowych zawodach. Mieszkał w Królestwie Szwecji, które od wielu lat zajmuje pierwsze miejsce w światowych rankingach jakości życia, opieki zdrowotnej, edukacji oraz ochrony praw obywatelskich i politycznych. Wydawać by się mogło, że co może skłonić człowieka do poświęcenia osobistego komfortu i bezpieczeństwa, zmiany spokojnego, miarowego, cichego życia w jednym z najlepszych krajów na świecie na ekstremalny stres i codzienne śmiertelne ryzyko? Jednak dla Wikinga jego życiowy wybór był nie tylko logiczny, ale także całkiem naturalny, ponieważ wojownik zna i szanuje historię swojej rodziny, po której odziedziczył niezłomny charakter i prawdziwego rycerskiego ducha:


– Dla mnie było to naturalne, ponieważ dwie gałęzie mojej rodziny w równym stopniu nienawidzą Rosjan z powodu wojny w Hiszpanii w okresie Franco i z powodu wojny w Finlandii. Dla mnie była to naturalna decyzja, ponieważ rozumiałem działania Rosjan w Ukrainie poprzez własną rodzinę.


Moi rodzice i krewni przyjęli decyzję o ochotniczym wyjeździe do Ukrainy z należytym szacunkiem - jako decyzję dorosłego mężczyzny, wojownika:


– „Powiedzieli: „Musisz jechać„”.


Viking rozpoczął karierę wojskową jako strzelec maszynowy w Legionie Międzynarodowym. Wyróżniając się w bitwach, spędził trochę czasu w jednostkach zwiadowczych, gdzie dalej doskonalił swoje potężne umiejętności. Brał udział w walkach w najgorętszych punktach obwodów charkowskiego i ługańskiego, w pobliżu Kupiańska, Kliszczijiwki, Pietropawliwki i spotkał się z przedstawicielami różnych jednostek wroga, od Wagnera po spadochroniarzy i siły operacji specjalnych. Obecnie pomoc Ukrainie w wygraniu wojny jest dla legionisty zarówno hobby, jak i stylem życia. Członkowie Międzynarodowego Legionu są braćmi broni z całego świata.


Oczywiście operacje bojowe są niezwykle stresujące i wymagają niesamowicie ciężkiej pracy. Każdy, kto brał w nich udział, może przypomnieć sobie wiele dobrych rzeczy, a także momenty, w których mógł postąpić inaczej. Viking nie mówi o złych rzeczach, ponieważ Legion i Siły Zbrojne Ukrainy są teraz jego rodziną. W swoich komentarzach wojownik jest powściągliwy i wyważony:


– Legia dała mi wiele. Podobnie jak Siły Zbrojne w ogóle. 


Wśród wielu działań bojowych wspomina w szczególności misję, podczas której został ranny:


– „Naszym zadaniem było oczyszczenie trudnego lądowiska. Piechota nie mogła tego zrobić. Byliśmy aktywnie atakowani przez drony FPV, a wróg prowadził intensywny ostrzał. Z trzema ludźmi oczyściliśmy ten desant i ruszyliśmy w kierunku okopu wroga, który mieliśmy szturmować. Byliśmy około 50-100 metrów od celu. W tym momencie nastąpił atak czołgu i zostałem ranny w lewe ramię. Moją pierwszą reakcją było znalezienie schronienia. Udało mi się - oczywiście z pomocą kolegów.


Legionista jest raczej powściągliwy w opisie wroga:


– „Rosyjskie wojsko to niekoniecznie źli, niewyszkoleni żołnierze. Mają różne jednostki, zarówno dobre, jak i niezbyt dobre. Mierzyliśmy się z absolutnie różnymi: od Wagnerów po spadochroniarzy i siły operacji specjalnych. Operacje szturmowe w regionie Ługańska były dość trudnym doświadczeniem. Wzięliśmy do niewoli wielu Wagnerowców, ale było to trudne, ponieważ wróg stosował obronę kombinowaną, z piechotą, artylerią i czołgami. W związku z tym operacje szturmowe były bardzo trudne. Chcę jednak powiedzieć, że wygraliśmy. Zdobyliśmy kontrolę nad wzgórzem, zniszczyliśmy czołgi i zajęliśmy ich pozycje.


Podczas wywiadu Viking podziękował również społeczności wolontariuszy:


– „Chciałbym podziękować wszystkim wolontariuszom, w szczególności z Finlandii, ze Szwecji, a także wszystkim organizacjom pozarządowym, które wspierały nas przez cały ten czas w naszej walce. Dziękuję wszystkim!  


Na pytanie, w czym tkwi sekret jego niezłomności i determinacji, wojownik odpowiada po swojemu, jasno, zwięźle i kategorycznie:


– Rosja wciąż tu jest. I dopóki tu jest, dopóki nie wygramy wojny lub nie umrę, będę tu walczył!

Volodymyr Patola 
Zdjęcie autora