„Bachmut było jak „Witamy na Ukrainie” – mówi JC, brazylijski szturmowiec, rekruter i wolontariusz
Udział zagranicznych wolontariuszy w wojnie o niepodległość Ukrainy wykracza daleko poza walkę, medycynę taktyczną czy logistykę. Brazylijski wolontariusz o pseudonimie „JC” realizuje obecnie trudną i niezwykle ważną misję – rekrutację. Dobrze wie, jakie cechy musi posiadać kandydat, co przyszli wolontariusze muszą zrozumieć i jakie rady powinni usłyszeć przed przyjazdem na Ukrainę. JC mówi z doświadczenia: walczył z siłami rosyjskimi w ruinach miasta Bachmut, wzdłuż płonących brzegów rzeki w regionie Chersoniu oraz na liniach obronnych rozciągających się przez bezkresne pola Zaporoża.
„Pochodzę z Brazylii. Przyjechałem na Ukrainę w 2023 roku, ponieważ zaprosił mnie mój ukraiński przyjaciel – kolega z firmy, w której pracowaliśmy” – mówi JC. „Moje pierwsze wrażenie na temat Ukrainy było mieszanką podekscytowania i niepokoju z powodu zakrojonej na szeroką skalę rosyjskiej inwazji. Wtedy postanowiłem wykorzystać swoje doświadczenie, aby pomóc ukraińskiej armii”.
The volunteer was impressed both by the friends who waited for him despite the outbreak of full-scale war and by the attitude of Ukrainians toward foreign volunteers in general:
“People in Ukraine are very friendly. When you need something, they try to help. It doesn’t matter which country you come from — they know you came here to help, and they treat you accordingly.”
Even before arriving in Ukraine, JC already had combat experience through peacekeeping missions:
“My first war was in Kosovo in 1999. That’s where I gained experience in international cooperation. But this war is very different. Now we have drones, night vision, thermal imaging. It’s very interesting — I think it’s a lesson for all armies in the world, a demonstration of how new technologies can be used. It’s sad that they are used for destruction.”
After joining the Armed Forces of Ukraine, JC quickly found himself in the thick of combat:
„Moim pierwszym doświadczeniem na froncie na Ukrainie była walka o Bachmut. To było jak „Witaj na Ukrainie”. Byliśmy wtedy bardzo agresywni i zaczęliśmy posuwać się naprzód wzdłuż pozycji wroga. Rosjanie skoncentrowali tam całą swoją artylerię, aby nas powstrzymać, ponieważ posunęliśmy się naprzód o kilka kilometrów. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że czegoś nam brakuje – logistyka nie nadążała. Nie martwiłem się walką z piechotą wroga twarzą w twarz. Bardziej martwiły nas drony. Mogą cię znaleźć wszędzie. Nie ma znaczenia, czy jest noc, czy dzień – one dokładnie wiedzą, gdzie jesteś. Potem zrzucają granaty, wzywają moździerze i wysyłają drony kamikaze. Było to bardzo trudne. Bachmut był moim pierwszym doświadczeniem w jednostce szturmowej. Wiem dokładnie, ile istnień ludzkich traci się w takich warunkach. Te wspomnienia pozostają z tobą. A potem idziesz dalej. Ale ta bitwa była niezwykle ciężka”.
Po bitwach o Bachmut i okresie regeneracji i reorganizacji jednostka JC została ponownie rozmieszczona na południowym teatrze działań wojennych:
„Działaliśmy w pobliżu Chersoniu, broniąc brzegu rzeki. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy w tej sytuacji, ponieważ przekroczenie rzeki nie jest łatwe – zwłaszcza gdy po drugiej stronie czeka wróg. Później walczyliśmy w regionie Zaporoża. Była to linia obronna na otwartym terenie”.
JC nie ukrywa prawdy przed swoją rodziną. Wiedzą, gdzie jest i co robi – i wspierają go:
„Rozmawiam z bratem co tydzień. Zawsze mi powtarza: „Pozostań przy życiu i rób swoje”.
Wolontariusz ostrzega przed lekceważeniem siły roboczej i zasobów Rosji, porównując walkę Ukrainy do biblijnej historii Dawida i Goliata:
„Kiedy Rosjanie atakują, widać, jak wielu mają ludzi i jak potężni są. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że mają ogromny kraj i ogromną armię. Ale ukraińscy obrońcy są silni indywidualnie. Wiedzą, jak pracować z różnymi rodzajami sprzętu. Mamy wykwalifikowany personel. To jak Dawid i Goliat. Po prostu staramy się bronić, chronić się nawzajem i sprowadzić wszystkich do domu. Podczas misji jednostka wojskowa staje się jak rodzina. Ale sytuacja jest bardzo trudna. Przetrwanie i ochrona swoich braci broni w takich warunkach jest niezwykle trudne”.
Pomimo otwartego mówienia o trudach wojny i trudnej sytuacji na froncie, JC ostrzega również przed nadmiernym strachem lub przecenianiem wroga:
„Nie są trudnym przeciwnikiem. Po prostu mają więcej ludzi i więcej sprzętu. Opierają się na praktycznych rozwiązaniach. Musimy się dalej rozwijać – technicznie i logistycznie. Za każdym żołnierzem stoi ogrom pracy, zwłaszcza w zakresie logistyki. Armia jest jak firma. Im więcej osób to rozumie, tym staje się ona skuteczniejsza. Musimy zmienić nasze myślenie o przyszłości ukraińskiej armii – nowe taktyki, nowy sprzęt i nowa wizja wojny. Wtedy łatwiej będzie pokonać wojnę w stylu radzieckim, którą prowadzi Rosja. Ktoś kiedyś powiedział, że armia rosyjska nie jest silna, ale długa. To prawda. Ich armia jest duża, ale nie najlepsza. A kiedy ludzie mówią, że armia rosyjska „nie jest drugą armią na świecie, ale drugą armią na Ukrainie”, to również jest prawda. Ale nadal potrzebujemy siły. Potrzebujemy więcej ludzi i więcej sprzętu”.
Tekst: Wołodymyr Patola
Montaż wideo i tłumaczenie: Dmytro Tolkachov
Wideo i zdjęcia: Wołodymyr Patola i Ołeksandr Los