Raroh: „Jeśli jesteś gotowy, aby ściąć Moskal, dołącz do drużyny!”
Wściekły duch ognia, wznoszący się jak płonący sokół z wiru błyskawic. Oto Raroh – niszczycielska broń słowiańskich bogów, używana przez wściekłe bóstwa do spalania starożytnych lasów i stepów. Ten groźny wizerunek został wybrany jako pseudonim przez sierżanta sztabowego Raroha, dowódcę plutonu i instruktora szkolenia taktycznego w 4. Międzynarodowym Legionie Obrony Ukrainy. Zamiast ognistych piór nosi wieloskaliowy kamuflaż, a zamiast płomiennego oddechu – głos promieniujący spokojem. Równy i niespieszny, wydaje się zaprzeczać groźnemu wizerunkowi, jaki wywołuje jego pseudonim. Jednak jego historia nie pozostawia wątpliwości: pod powierzchnią spokoju płonie ogień.
Raroh jest Ukraińcem z doświadczeniem bojowym sięgającym 2014 roku. Walczył w Awdijiwce i w pobliżu wsi Ługańsk w rejonie łuku Switłodarskiego. Po rozpoczęciu pełnej inwazji brał udział w walkach pod Kijowem, w regionach Charkowa i Doniecka. Jego obecna misja polega na przekazywaniu swoich umiejętności zagranicznym bojownikom dołączającym do Międzynarodowego Legionu, którego celem jest zniszczenie rosyjskich okupantów:
„Trafiają do nas różni ludzie. Niektórzy mają doświadczenie bojowe zdobyte w innych krajach. Ale to doświadczenie, powiedzmy, nie wystarcza w dzisiejszej wojnie. Moja wiedza pozwala mi ich prowadzić, korygować i pomagać im przetrwać”.
Nieoceniona biegłość bojowa instruktorów Legionu jest zintegrowana z solidnym systemem szkolenia zbudowanym zgodnie ze standardami NATO. Połączenie doświadczenia z życia i sprawdzonych technik pomaga przygotować nowych żołnierzy w stylu zachodnim, ale w pełni dostosowanym do realiów wojny rosyjsko-ukraińskiej:
„Nasze ćwiczenia odbywają się na trzech poziomach. Doskonalenie indywidualnych umiejętności jest podstawą skutecznego szkolenia. Następnie przychodzi czas na pracę zespołową w małych grupach. Na koniec rekruci muszą wykonać zadania sytuacyjne, które mają sprawdzić zdobyte umiejętności. Staramy się pomóc im przeanalizować każdy krok, zastanowić się nad błędami i osiągnąć zamierzone cele”.
Szkolenie taktyczne legionistów jest ograniczone czasowo. I oczywiście nigdy nie jest wystarczające. Dlatego program jest bardzo bogaty w informacje, a ćwiczenia są bardzo intensywne – aby jak najlepiej wykorzystać każdy dzień i każdą godzinę:
„Struktura szkolenia opiera się na zasadzie ”od prostego do złożonego". Najpierw uczymy podstaw: poruszania się w formacjach bojowych, reagowania na kontakt i przekraczania stref zagrożenia. Następnie dzielimy rekrutów na małe grupy, aby ćwiczyć manewry obronne i szturmowe – takie jak zbliżanie się do okopów, przepychanie wroga, oczyszczanie okopów i zajmowanie pozycji obronnych. Szczególną uwagę zwracamy na walkę w zwarciu (CQB) w obszarach miejskich. Podobnie jak podczas szkolenia w okopach, uczymy, jak oczyszczać osady i organizować tam obronę".
Dużym wyzwaniem dla instruktorów jest opracowanie ćwiczeń, które jak najlepiej odzwierciedlają warunki panujące na froncie. Dla rekrutów, zwłaszcza tych bez doświadczenia wojskowego, jest to jak rzucenie się w lodowatą kąpiel od pierwszego dnia. Takie podejście ma na celu całkowite zburzenie strefy komfortu rekrutów. Tylko wtedy mogą oni zostać zahartowani do warunków bojowych i przygotowani psychicznie do pierwszego kontaktu z wrogiem. Może to jednak wywołać opór:
„Podczas ćwiczeń wielu rekrutów narzeka, że jesteśmy dla nich zbyt surowi. Ale kiedy trafiają na wojnę, przyznają: ”To było za mało – potrzebowaliśmy więcej".
Trening taktyczny to przede wszystkim proces uczenia się. Nie zaczyna się nauki jazdy od Subaru z turbodoładowaniem – na początek wystarczy stary, zdezelowany Ford. To samo dotyczy broni. Początkowo nowo przybyli rekruci szkolą się na platformie AKM. Może to budzić wątpliwości, ponieważ ich misje bojowe obejmują głównie inne rodzaje broni, przede wszystkim broń palną zgodną ze standardami NATO. Jednak celem szkolenia jest nabycie podstawowych umiejętności posługiwania się bronią strzelecką. Po opanowaniu strzelania, przeładowywania, czyszczenia i noszenia kałasznika, przejście na zupełnie nowy CZ BREN 2 jest jedynie kwestią techniki:
"To trochę problem, że trenujemy na platformie AKM. Jednak każda jednostka przechodzi fazę koordynacji, podczas której rekruci ćwiczą manewry taktyczne z przydzieloną bronią. Dzięki temu po ukończeniu szkolenia nowi legioniści mają czas na integrację i wypracowanie taktyki z nowymi karabinami. Dlatego podczas kursu zapoznajemy żołnierzy z rzeczywistymi systemami uzbrojenia, których będą używać w swoich jednostkach – w szczególności z CZ BREN 2, platformą AR i karabinem maszynowym FN MAG.
Zasady tej wojny – i prawdopodobnie wszystkich przyszłych wojen – zostały wywrócone do góry nogami przez bezzałogowe statki powietrzne (UAV). Małe drony FPV zrewolucjonizowały wojnę tak samo, jak kiedyś zrobiły to ogromne czołgi. Pojęcie „szarej strefy” jest teraz przestarzałe. Ciągłe zagrożenie z powietrza zamienia szare strefy w czerwone. Pozostawanie niewidocznym na polu bitwy to luksus. Wybierając się na front, musisz pogodzić się z jedną prawdą: zawsze jesteś obserwowany. Dlatego ciągły szum nad głową jest stałym elementem ćwiczeń:
"Zawsze używamy dronów podczas treningów. Po pierwsze, są one naszymi oczami w niebie, dostarczając materiał filmowy do analizy wyników rekrutów. Na podstawie tego materiału uczymy ich planowania działań z wyprzedzeniem, na przykład podczas szturmu na okopy lub obszar miejski. Po drugie, rozwija to ich reakcję na drony. Uczą się, jak kamuflować się i bronić przed zagrożeniami z powietrza. Szkolimy również operatorów dronów. Mamy dwudniowy kurs, dzięki któremu w razie potrzeby każdy może latać, zbierać informacje, analizować je i odpowiednio dostosowywać taktykę".
Zadaniem instruktora nie jest tylko krzyczenie do ucha, gdy zapomnisz zabezpieczyć broń. Bycie instruktorem oznacza wzięcie odpowiedzialności za wszystkich, którzy przeszli twoje szkolenie. Dlatego praca nie kończy się ostatniego dnia szkolenia – wojna trwa, a wiedza musi być stale poszerzana:
„Prawie wszyscy instruktorzy pozostają w kontakcie z naszymi kursantami, nawet gdy są już na froncie. Informacja zwrotna jest niezbędna. Wojna nieustannie ewoluuje i musimy zrozumieć, gdzie popełniliśmy błędy, co należy poprawić i co zmienić w szkoleniu”.
Międzynarodowy Legion składa się z bojowników z ponad 75 krajów. Każdy z nich ma własną motywację i drogę. Niektórzy chcą odzyskać wiarę w dobro. Dla innych to po prostu praca – bez której nie wyobrażają sobie przyszłości. Niektórzy pochodzą z życia cywilnego, nie mają za sobą ani jednego dnia w mundurze, ale nie mogą oprzeć się pokusie, by sprawdzić się w walce. Zanim jednak trafią na linię frontu, wszyscy przechodzą szkolenie i mają zaszczyt spotkać się z sierżantem sztabowym Raroh:
„Witamy wszystkich – zarówno obcokrajowców, jak i Ukraińców. Zapewniamy doskonałe szkolenie, które pomoże ci przetrwać na polu bitwy. Jeśli jesteś gotowy, aby pokonać moskalów [czyli ”rosyjskich najeźdźców„], dołącz do zespołu!”