To tutaj niszczeni są Rosjanie
Pluton bezzałogowych statków powietrznych 1. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy to wyjątkowa jednostka. Każdy jej członek jest ochotnikiem – zmotywowanym i dobrze wyszkolonym. Nie ograniczają się oni jedynie do „naciskania przycisków”. Nieustannie doskonalą swoje umiejętności, studiując skomplikowane szczegóły techniczne. Ci ludzie rozumieją częstotliwości radiowe, zasady działania zaawansowanego nowoczesnego sprzętu oraz sposoby, w jakie wróg próbuje zakłócić ich pracę. Działają nie tylko w warunkach aktywnej wojny elektronicznej, ale także pod regularnymi atakami odwetowymi. Nie można przecenić znaczenia kamuflażu. Jeśli okupantom uda się zlokalizować miejsce startu ukraińskich dronów, nie zawahają się użyć kierowanych bomb lotniczych, nie zważając na kosztowne loty samolotów, nie mówiąc już o ostrzale artyleryjskim lub tańszych środkach zniszczenia.
W skład jednostki wchodzą zarówno ukraińscy, jak i zagraniczni ochotnicy. Niektórzy z nich to doświadczeni żołnierze, którzy wykonali niezliczone misje, wysyłając dziesiątki „orków” do piekła. Inni niedawno ukończyli podstawowe szkolenie, ucząc się od bardziej doświadczonych towarzyszy broni i rozwijając swój własny styl w śmiertelnej sztuce współczesnej wojny.
Zespół ma filozoficzne podejście:
„Oczywiście, odbieranie życia jest złe” – mówi Mykoła, członek 1. Międzynarodowego Legionu, opisując codzienną rzeczywistość bojową jednostki. „Trafienie celu jako operator drona nie jest prostym procesem. Trzeba wystartować „ptaka” bez zakłóceń radiowych wroga lub ingerencji broni, trafić w cel i upewnić się, że skomplikowany sprzęt z wieloma komponentami działa idealnie. Nie ma to nic wspólnego z przypadkowym naciskaniem przycisków, aby zabijać wrogów, grillując kiełbaski i popijając piwo, jak niektórzy mogą sobie wyobrażać z zewnątrz. Poza tym wróg też ma mnóstwo dronów – i to więcej. Jeśli jesteś gotowy zniszczyć wroga, musisz być również gotowy na to, że on zabije ciebie. Jednak dobrze wykonana misja lotnicza i zniszczony cel wroga zawsze przynoszą pilotowi satysfakcję. W końcu po co ten ork tu biegał? Kto go zaprosił? Niech teraz leży na trawie i odpoczywa” – podsumowuje Mykoła.
Jego słowa o działaniach wroga przerywają odgłosy dochodzące z otoczenia podczas wywiadu: ostre wybuchy nadlatujących pocisków, strzały z broni ręcznej, prawdopodobnie wymierzone w powietrzne zagrożenia. Po jednym z uderzeń w pobliżu, które wstrząsa okopem i sprawia, że dach wydaje się podskakiwać, dziennikarz pyta, co to było.
„Nie wiem” – odpowiada ochotnik z USA o pseudonimie Popeye. „Ale wezmę karabin”.
Chwilę później karabin szturmowy jest już w jego rękach, a on spokojnie kontynuuje odpowiadanie na pytania.
Mando również pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. W przeciwieństwie do Popeye'a, jest to jego pierwsza misja bojowa. Powiedzieć, że dobrze sobie radzi, to za mało:
„Zespół tutaj jest naprawdę dobry i bardzo mi się tu podoba” – mówi Mando z uśmiechem po kolejnym wybuchu w pobliżu.
Dodaje, że humor jego towarzyszy broni i absolutna kompetencja dowództwa, które uczy go wszystkiego, co potrzebne w tej wymagającej pracy bojowej, podtrzymują morale.
Weteran zespołu, Pancake, pochodzi z Indii. Kiedy Rosja rozpoczęła pełną inwazję, studiował na uniwersytecie w Charkowie. Bez wahania zgłosił się na ochotnika i walczy już od ponad trzech lat. Jego zewnętrzny spokój, niezwykła skromność i cicha inteligencja w połączeniu z szczupłą sylwetką mogą sprawiać mylne wrażenie. Jednak w momencie, gdy ptak unosi się w powietrze, wzrok Pancake'a skupia się na ekranie, ręce kładą się na panelu sterowania, a skupiona mina i błysk w oczach ujawniają prawdziwego ducha wojownika.
„W Indiach również istnieje zagrożenie wojną. Czy kiedykolwiek rozważałeś wykorzystanie swoich umiejętności tam?” – pytamy Pancake'a.
„Charków stał się moim drugim domem. Teraz go bronię i zamierzam to robić dalej” – odpowiada z prostotą i determinacją doświadczonego żołnierza, stwierdzając fakt, który jest dla niego oczywisty.
Walrus jest Ukrainem. Pracował w branży IT, zarabiał prestiżowe pieniądze i prowadził życie, o jakim marzył. Pomimo umiarkowanego, ale intensywnego doświadczenia bojowego, doradza i mentoruje zespół, z łatwością komunikując się za pomocą skomplikowanej technologii. Na pytanie, co się tutaj dzieje, Walrus odpowiada tak, jak powinien żołnierz – krótko, jasno i bez upiększania:
„To tutaj niszczeni są Rosjanie”.
Dodaje, że dołączył do 1. Międzynarodowego Legionu, aby pracować u boku zmotywowanych ludzi, którzy nie przybyli tu bez powodu.
„Ogólnie rzecz biorąc”, mówi Walrus, „dostałem dokładnie to, czego chciałem”.
Mykola nie ukrywa, że spodziewa się rozszerzenia jednostki. Obecnie zmotywowani ochotnicy gotowi do nauki, niezależnie od wyznania, rasy czy miejsca urodzenia, mają możliwość dołączenia do zespołu UAV 1. Międzynarodowego Legionu. Aby to zrobić, trzeba być „poważnym nerdem”, nieustannie studiującym i opanowującym złożone tematy. Każdy, kto posiada tę cechę, może nauczyć się wszystkiego innego, ale niezbędne jest dokładne podejście i dążenie do samodoskonalenia. Na wojnie nie ma drobnych szczegółów; skrupulatne planowanie operacji jest kwestią życia i śmierci – własnego, braci i wroga.
Tutaj nikt nie jest tylko kolejnym numerem na liście. Każdy jest cenionym specjalistą i tak też jest traktowany. Kiedy dowódca widzi, że kandydat potrafi wykonywać zadania bojowe, wysyła go na zaawansowane szkolenia na specjalistycznych kursach. Zarówno Ukraińcy, jak i obcokrajowcy otrzymują odpowiednie certyfikaty i wojskową specjalność zawodową. W razie potrzeby towarzyszy im tłumacz, aby zapewnić opanowanie zawodu – umiejętności, które będą przydatne w każdym miejscu na świecie.
Wśród odległych i nie tak odległych eksplozji, przestrzegając zasad kamuflażu i z bronią w gotowości, wracamy z naszymi przewodnikami. Poruszają się w tym środowisku jak ryby w wodzie, ale ich ręce pozostają na broni i to nie bez powodu. Zespół UAV kontynuuje swoją rutynę: rozkazy i raporty radiowe, skoordynowane ładowanie baterii, sprawdzanie sprzętu, konsole sterowania ożywiające się w zręcznych rękach i kolejny dron cicho latający nad głowami, pracujący ze spokojną czujnością.
W każdej sekundzie ryzykują życie, aby zapewnić bezpieczeństwo spokojnym wioskom i miasteczkom oraz zagwarantować, że każdy najeźdźca próbujący szturmować ukraińskie ziemie, pieszo lub w pojazdach, spotka surowy i prawdopodobnie bolesny koniec.
Ponieważ tutaj misja jest jasna: oczyścić ziemię i powstrzymać nowe wcielenie globalnego zła. Są to żołnierze-ochotnicy, najlepsi ludzie na świecie – legioniści wolnego świata.
Tekst, zdjęcia:
Volodymyr Patola
Wideo:
Yevhen Malienko, Volodymyr Patola
Montaż:
Oleksandr Los