Dom 3rd ILDU

Wykryj i zniszcz

Wśród setek hektarów lasów i pól w regionie Charkowa, znajdującym się na linii frontu, pod ciągłymi atakami bomb szybujących, dronów i ciężkiej artylerii, wróg codziennie próbuje posuwać się naprzód. Aby przełamać linię obrony, pędzą na motocyklach, buggy lub pojazdach opancerzonych, wkradają się grupy sabotażowe i zwiadowcze. Pomiędzy rosyjskimi okupantami a spokojnymi miastami stoją żołnierze naszych Sił Zbrojnych. Tutaj, wraz z braćmi broni z 92. Oddzielnej Brygady Szturmowej im. słynnego dowódcy kozackiego Iwana Sirko, linię frontu utrzymują ukraińscy i zagraniczni ochotnicy z Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy.

W szarej strefie, która czasami rozciąga się na szerokość 40 kilometrów, nie wystarczy po prostu obserwować swój sektor, ponieważ okupanci mogą pojawić się z dowolnego miejsca. Jednostka bezzałogowych statków powietrznych działa w zasięgu niezliczonych rosyjskich systemów uzbrojenia, mając pełną świadomość, że po wykryciu miejsca startu wróg nie oszczędzi bomb ani pocisków, nie mówiąc już o symetrycznej odpowiedzi. Mężczyźni tutaj pochodzą z różnych krajów i mają różne losy. Wielu z nich przeżyło brutalne walki piechoty; większość powróciła do służby po odniesieniu ran. Dobrze wiedzą, co oznaczają „oczy” dla piechoty – jak ważne jest przekazywanie informacji na czas i jak cenne jest samodzielne zlikwidowanie zagrożenia. Jasno, precyzyjnie, systematycznie – bez zbędnych emocji, realizując zadanie pomimo nieustannego ryzyka śmierci.

 

 

Dom jest oficerem 3. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy. Dowodzi jednostką bezzałogowych statków powietrznych i kieruje zespołem od prawie roku. Wraz z sierżantem Andrijem, pseudonim Borsuk (Borsuk), legioniści pokazują nam pozycję pilotów dronów.

 

 

Kariera bojowa Doma rozpoczęła się w 2015 roku w ochotniczej jednostce „Carpathian Sich”. Od tego czasu walczył w piechocie i dowodził grupą zwiadowczą. Wraz z rozpoczęciem pełnej inwazji powrócił do 93. Brygady Zmechanizowanej, z którą walczył na terenie prawie całego obwodu charkowskiego: bronił Charkowa, Izium, Soledar, Bachmut.

 

 

Po drugim zranieniu Dom ponownie wrócił do służby – tym razem w Legionie. „Obcokrajowcy to szczególny przypadek” – mówi dowódca. „Postrzegają słowa, myśli i wydarzenia przez pryzmat własnych doświadczeń i światopoglądu. Trzeba to zrozumieć. Kiedy w jednej jednostce jest 10–15 różnych krajów i kontynentów, połączenie tego wszystkiego w jeden system, tak aby ludzie pracowali jak jeden organizm, jest trudnym zadaniem.

Wielu z nich służyło w swoich krajach, w innych armiach. Możemy się od nich uczyć. Ich doświadczenie w organizacji walk jest cenne. Czy jest ono absolutnie istotne? Nie. Ponieważ większość świata pozostaje w tyle za nami, jeśli chodzi o zrozumienie współczesnej wojny”.

 

 

Sierżant Borsuk nie nosi munduru pikselowego od dawna, ale jego ekstremalna jazda po niebezpiecznych drogach na linii frontu wyraźnie pokazuje, że nie jest to dla legionisty nowa aktywność.

 

 

„Andrii, zanim wstąpił do armii, przez lata pomagał nam jako wolontariusz” – wyjaśnia Dom. „Czasami dostarczał ładunki do miejsc, do których wiele jednostek wojskowych nie zawsze mogło dotrzeć”.

 

 

Pickup mężczyzn wygląda jak potwór zbudowany do rajdów terenowych. Już pierwsze kilometry pokazują, że kosztowne modyfikacje nie zostały wprowadzone dla wyglądu. Żołnierze nie ukrywają, że nawet to zawieszenie nie radzi sobie w warunkach frontu i wymaga ciągłej konserwacji oraz kosztownych napraw.

Ale tutaj takie rzeczy są kwestią życia i śmierci. „Specyfika jazdy w dzisiejszej strefie frontowej w dużej mierze zależy od słuchu i znajomości terenu” – wyjaśnia Andrii. „Jak powiedział kiedyś izraelski generał, szara strefa może dziś rozciągać się na prawie 40 kilometrów – 20 po naszej stronie, 20 po ich. Broń jest tak tania i precyzyjna, że ta szarość jest znacznie głębsza niż wcześniej.

 

 

Trzeba to uwzględniać podczas poruszania się po drogach na linii frontu. Trzeba zrozumieć teren, metody działania wroga i wiedzieć, gdzie przyspieszyć, gdzie schować się za fałdami terenu i gdzie można poruszać się stosunkowo spokojnie”.

 

 

Dom nie ukrywa dumy ze swoich ludzi:

 

 

„Kiedy ktoś naprawdę czegoś chce, ma cel, rozumie, jak go osiągnąć, chce się uczyć i zmieniać – to jest klucz do sukcesu. Udało nam się zorganizować ten proces, zamknąć cykl, wykonać zadanie. Jako dowódca czuję dumę i szacunek dla moich ludzi, że moja jednostka tego dokonała”.

Oficer nie ma złudzeń co do szybkiego lub łatwego zakończenia wojny. On i jego zespół od dawna przygotowywali się do trudnych, długotrwałych walk:

 

 

„Za każdym razem, gdy cel – czołg, pojazd opancerzony, cokolwiek – zostaje trafiony i zniszczony, zdajesz sobie sprawę, że nie stanowi już zagrożenia. Systematyczna eliminacja sił wroga jest naszym głównym zadaniem. Już w 2022 roku zrozumiałem, że wojny nie można traktować jak sprintu. To musi być stała, metodyczna praca. Dlatego staram się podchodzić do tego bez emocji. Mamy zadanie, mamy pracę i musimy ją wykonać na swoim miejscu”.

 

 

Na stanowisku panuje gwar: rozmowy radiowe, działania operatorów, krótkie polecenia, odgłosy pracy różnych urządzeń i oczywiście wybuchy wrogich ataków w oddali – niemożliwe do dokładnego zmierzenia, ale zawsze obecne.

 

 

Ze względu na swoją specjalizację legionista o pseudonimie Frodo prowadzi raczej samotny tryb życia. Nie spotyka się często ze swoimi braćmi broni z innych jednostek. Dobrze rozumie jednak odpowiedzialność swojej pracy, więc daje z siebie wszystko:

 

 

„Dzisiaj rozumiesz, jak ważne jest widzieć wszystko z góry. Piechota czuje się nieco bezpieczniej, wiedząc, że ktoś nad nią czuwa. Logistyka wiąże się z ryzykiem, podczas lotów pojawiają się trudności. Czasami mózg jest wyczerpany i zużywasz energię tylko na skupienie wzroku. Z różnych pozycji teren zawsze wygląda inaczej z perspektywy drona. Ma to wpływ na horyzont radiowy. Czasami trzeba improwizować: lecieć na ślepo, próbować różnych sposobów przelotu lub skrętu, aż znajdziesz stabilność w locie”.

Łatwo jest mówić o odporności i patriotyzmie z patosem z głębokiego tyłu. Wywiad odbywa się bezpośrednio na stanowisku, więc Frodo nie ukrywa, że jak każdy żołnierz pragnie pokoju. Ale nie takiego „pokoju”, który doprowadziłby później do jeszcze większej fali wroga:

 

 

„Aby nasz kraj mógł się odbudować i rozwijać we wszystkich dziedzinach: kulturalnej, technologicznej, społecznej. I oczywiście gospodarczej – ponieważ to ma wpływ na wszystko inne”.

 

 

W swoich braciach broni Frodo najbardziej ceni wzajemne zrozumienie, opanowanie, zimną krew, umiejętność zachowania spokoju i nie szerzenia paniki w żadnych okolicznościach:

 

 

„W niektórych przypadkach jest to bardzo ważne. Czujesz się spokojniejszy, gdy w pobliżu są tacy ludzie. Wszyscy się rozumiemy, mimo że moja znajomość języków obcych nie jest doskonała. Wytrzymałość psychiczna pod ostrzałem wroga nie jest czymś naturalnym. Nabywa się ją wraz z doświadczeniem. Jeśli chodzi o chłopaków, z którymi tu jestem, zawsze można zwrócić się do nich o pomoc w zakresie elektrotechniki lub czegokolwiek innego. Zawsze służą pomocą i radą”.

 

 

Bugs z Irlandii jest w Legionie od lipca ubiegłego roku. Ukończył studia magisterskie i planował rozpocząć studia doktoranckie, ale ostatecznie zdecydował się wstąpić do ukraińskich sił zbrojnych:

 

 

„Służyłem w Legii Cudzoziemskiej we Francji jako żołnierz piechoty. Pomyślałem, że te umiejętności przydadzą mi się w walce”.

 

 

Pomimo wykształcenia i doświadczenia bojowego Bugs jest niezwykle skromny i ma ostre poczucie humoru. Jego pseudonim, zaczerpnięty od słynnego królika z kreskówki, skrywa głęboki umysł i potężny charakter. Na Ukrainie Bugs wykonał sześć misji jako żołnierz piechoty, dwukrotnie został ranny przez wrogie drony, ale nie uważa tego, co zrobił, za coś niezwykłego:

 

 

„Po prostu siedzieliśmy na pozycjach. Ale wiecie, ludzie uważają to za normalne, ponieważ linia frontu jest tak rozciągnięta. Spójrzcie na szarą strefę: z powodu dronów w niektórych miejscach ma ona nawet 40 kilometrów szerokości. Próbujesz utrzymać tę linię, a bez piechoty na froncie nie da się tego zrobić – nawet z generatorami, Starlinkiem i wszystkim innym. Było dobrze. Podobało mi się. Ale było też ciężko”.

 

 

Zauważa, że charakter wojny zmienił zarówno pracę piechoty, jak i dronów. Nie wystarczy już obserwować tylko jeden sektor. Operatorzy bezzałogowych statków powietrznych muszą teraz skanować znacznie większe obszary. Kiedy wykryją wroga, podejmują walkę. Jeśli nie są w stanie tego zrobić, przekazują informacje piechocie, która zajmuje się zniszczeniem wroga.

 

 

Podczas wywiadu w pobliżu od czasu do czasu słychać eksplozje. Po jednej z nich pytamy, jak udaje mu się zachować spokój i poczucie humoru w takich warunkach.

 

 

„Nie rozumiem pytania – to, bracie, jest jak wakacje” – śmieje się żołnierz. „Kiedy jesteś ostrzeliwany przez drony FPV, artylerię 152 mm, moździerze i broń ręczną – w porównaniu z tym, co teraz słyszymy, to jest jak wakacje!”.

 

 

Służąc w różnych armiach, dawno wyrobił sobie własne zdanie na temat życia wojskowego:

 

 

„Lubię być żołnierzem, ale nienawidzę armii. Nienawidzę struktury, polityki, wszystkich tych drobnych bzdur, które się tam dzieją. Ludzie muszą być na pierwszej linii frontu. Muszą po prostu ruszyć tyłki, wyjść tutaj, pracować, kopać, jeśli trzeba. Nikt nie jest na to zbyt dobry. Trzeba po prostu okiełznać swoje ego i wykonywać swoją pracę. Lubię to, bo kocham pracować, a tutaj jest dużo pracy. Dzięki temu jestem zajęty”.

 

 

Na koniec żartobliwie pytamy go, kogo bardziej nienawidzi – wroga czy komary.

 

 

„O kurwa, bracie, Rosjanie, bez dwóch zdań, Rosjanie. Ale wiesz, komary tutaj nie są takie złe. Ostatnie miejsce, w którym kopaliśmy, było okropne, tutaj jest w porządku...”.

Oleksandr jest Ukraińcem. Po odniesieniu ran i wstrząśnięciu mózgu również powrócił na front. W sumie jest na wojnie od ponad roku. W życiu cywilnym był dziennikarzem, ale uznał, że skoro namawia innych do wspierania sił zbrojnych, sam powinien założyć mundur i osobiście chronić swoich bliskich i rodzinę. Biorąc pod uwagę jego doświadczenie w mediach, to właśnie Oleksandr został wybrany przez swoich towarzyszy broni do wystąpienia przed publicznością z apelem o zbiórkę funduszy:

 

 

„Wraz z Międzynarodowym Funduszem Legionu zbieramy 100 000 hrywien na naprawę dronów zwiadowczych wielokrotnego użytku. Naprawa kilku dronów kosztuje tyle samo, co jeden nowy, więc utrzymanie ich w stanie lotnym jest niezbędne, aby nasza praca była bardziej skuteczna: wykrywanie wroga, niszczenie go, niszczenie jego sprzętu i prowadzenie zwiadu”.

 

 

Zgodnie z tradycją ukraińskich sił zbrojnych, chłopaki przygotowali prezenty dla tych, którzy ich wspierają:

 

 

„Dołączcie do naszej zbiórki funduszy. Jako zachętę oferujemy trzy miejsca na szkolenie z taktycznego posługiwania się bronią palną z najlepszymi instruktorami naszego batalionu. Pod okiem mentorów, którzy szkolą nas, opanujecie obsługę karabinu szturmowego i taktycznej strzelby. Każde 200 hrywien daje szansę na wygranie tego szkolenia. Dziękujemy wszystkim za wsparcie. Chwała Ukrainie!”

 

 

Chociaż praca operatorów bezzałogowych statków powietrznych jest uważana za mniej niebezpieczną niż praca piechoty, wszystko to jest bardzo względne. Każde opuszczenie pozycji i powrót na nią to skomplikowana operacja logistyczna. Nabojniki załadowane, poruszanie się zgodnie z zasadami, wszyscy w stanie gotowości. Czasami trzeba się przygotować, aby nie doznać obrażeń nawet wewnątrz pojazdu, gdy Borsuk wykonuje ostry, ale konieczny manewr w miejscach, które trzeba przejechać „tak, jakby nigdy się tam nie było”. Wybuchy w różnej odległości przypominają, że las ten jest pełen drapieżników, których ataki są śmiertelne. Na tym tle kilogramy materiałów wybuchowych w skrzyni ciężarówki nie zwiększają napięcia sytuacji.

 

 

W takim rytmie żyją ci ludzie na co dzień – wyruszają tutaj, a często w jeszcze bardziej niebezpieczne miejsca, jakby do pracy. W rzeczywistości nie „jakby”. Przez tygodnie, miesiące, lata. Metodycznie i systematycznie zamieniając majątek rosyjskich okupantów w wybuchy płomieni i chmury dymu i pyłu. Ponieważ są żołnierzami batalionu sił specjalnych, legionistami wolnego świata, najlepszymi ludźmi na tej planecie, którzy własnymi rękami neutralizują zło – aby jutro dla naszych dzieci było lepsze niż nasze dzisiejsze życie.

 

 

Autorzy przyłączają się do prośby o wsparcie zbiórki funduszy na naprawę dronów zwiadowczych wielokrotnego użytku dla jednostki bezzałogowych statków powietrznych 3. Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy. Można przekazać darowiznę za pośrednictwem linku: https://send.monobank.ua/jar/AeLyBGXHCJ

 

 

Będzie znacznie więcej „zimnych” okupantów, a osoby, które wezmą udział w zbiórce funduszy, będą miały okazję nauczyć się obsługi karabinu szturmowego i taktycznej strzelby pod okiem doświadczonych instruktorów sił specjalnych, których umiejętności ratowały życie wielu ludziom.

 

 

 

Tekst: Wołodymyr Patola

 

Zdjęcia, wideo: Ołeksandr Los, Wołodymyr Patola