Kalifornijskie serce, ukraińskie korzenie – Yankee, ochotnik Sił Zbrojnych Ukrainy ze Stanów Zjednoczonych
Jego dom to słoneczna Kalifornia, której dynamiczna energia dała światu wielkość Hollywood i geniusz Doliny Krzemowej. Przed przyjazdem do Ukrainy Yankee nie miał doświadczenia wojskowego, choć rozważał karierę w armii USA. Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie zmieniła jednak wszystko — i ostatecznie doprowadziła go do szeregów 47. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej „Magura”.
Za pseudonimem „Yankee” łatwo rozpoznać Amerykanina. Jego osobista historia jest jednak silnie spleciona z Ukrainą:
„Moja rodzina od strony ojca pochodzi z Ukrainy. Moi dziadkowie są z Odessy. To bardzo mnie zmotywowało, żeby tu przyjechać.”
Kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję w 2022 roku, Kalifornijczyk był jeszcze nastolatkiem. Jako szesnastolatek śledził wojnę w czasie rzeczywistym, w nieprzerwanym strumieniu wiadomości. Obrazy zniszczeń i doniesienia o rosyjskich zbrodniach zapisały się w jego pamięci i stopniowo ukształtowały potrzebę działania:
„To, co wydarzyło się w Mariupolu — uderzenie w szpital położniczy, śmierć ciężarnych kobiet… To nie jest normalne. Przyjechałem tutaj, bo chcę pomóc tak bardzo, jak tylko mogę.”
Poznaliśmy Yankee’ego, gdy od czterech miesięcy służył w pododdziale Atlas 47. Brygady Zmechanizowanej „Magura”. Jednak do tej jednostki nie trafił od razu:
„Początkowo planowałem dołączyć do 31. brygady. Kiedy byłem w ich sztabie, poznałem osobę, która dała mi kontakt do rekrutera 47. brygady. Tak się tu dostałem. 47. to dobra brygada. Nie mam żadnych zastrzeżeń.”
Sama determinacja nie wystarczy, by zostać żołnierzem. Mimo motywacji i gotowości do walki, młody Amerykanin musiał przejść intensywne szkolenie przed trafieniem na front. Program obejmował wszystkie podstawowe umiejętności piechoty:
„Szkolenie było dobre. Uczą obsługi broni, medycyny pola walki — jak opatrywać rany, oraz działań w okopach. Wszystko jest rozłożone dzień po dniu.”
Największe wrażenie zrobił na nim profesjonalizm instruktorów, z których wielu miało realne doświadczenie bojowe. Jednocześnie szybko zrozumiał jedną z najtrudniejszych prawd wojny: żaden kurs nie przygotuje w pełni na front. Większość umiejętności przychodzi dopiero w praktyce, w realnych warunkach walki:
„Mój instruktor wcześniej służył w Blackwater — niesamowity człowiek, który doskonale zna się na swojej pracy. Reszty uczysz się już w praktyce. I nie uważam tego za problem. Wręcz przeciwnie — uczenie się poprzez doświadczenie jest bardzo wartościowe.”
Yankee mówi o wojnie bez złudzeń. Jego zdaniem sama brawura nic nie znaczy, jeśli brakuje wewnętrznej siły, by wytrwać na froncie. Wojna szybko weryfikuje tych, którzy przyjeżdżają dla adrenaliny czy romantycznej wizji „przygody”:
„Nie można tu przyjechać z myślą: ‘chcę tylko spróbować’. Zostawiasz rodzinę, swoje dotychczasowe życie i zaczynasz zupełnie nową drogę. To nie jest dla słabych. Wojna to piekło. Tu nie ma nic przyjemnego.
Jeśli chcesz przyjechać do Ukrainy i pomóc bronić kobiet, dzieci i suwerenności kraju — przyjedź. Ale musisz wiedzieć, że będzie to wymagało od ciebie wszystkiego. Trzeba mieć silną wolę.”
Amerykanin podkreśla również, że wchodzenie w wojnę bez przygotowania i rozeznania to poważny błąd. Przyszłym ochotnikom radzi dokładnie sprawdzić jednostkę, do której chcą dołączyć. Kluczową kwestią jest także język:
„Są brygady, w których mówi się różnymi językami. Dlatego trzeba upewnić się, że w twojej jednostce będą ludzie mówiący w twoim języku.”
Dla Yankee’ego służba w Ukrainie nie jest przypadkowym epizodem, lecz początkiem dłuższej drogi wojskowej. Doświadczenie zdobyte na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej chce wykorzystać później w armii USA:
„Przyjechałem tutaj, żeby zostać kierowcą czołgu. Ale moja obecna jednostka nie daje takiej możliwości cudzoziemcom. Po zakończeniu służby tutaj wrócę do Stanów i wstąpię do amerykańskiej armii — mam nadzieję, że jako czołgista.”
Dowiedz się więcej o 47. Samodzielnej Brygadzie Zmechanizowanej „Magura” i dołącz do niej na oficjalnej stronie: https://47.army/
Tekst: Dmitro Tolkaczow
Wideo, zdjęcia: Wołodymyr Patola, Dmitro Tolkaczow
Montaż: Ołeksandr Bekker