Mando ILDU

Mando: Alaskanin, były żołnierz piechoty morskiej, który został ukraińskim operatorem dronów

„Nawet gdyby wojna się skończyła, zostałbym”

 

 

Mando, Amerykanin z Alaski i były żołnierz Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, myślał o przyjeździe do Ukrainy od czasu rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji. Po pięciu latach służby wojskowej i misji w Afganistanie uważał, że posiada umiejętności, które mogą być przydatne w wojnie innej niż wszystkie, których wcześniej doświadczył.

 

 

Kiedy go poznaliśmy, służył w plutonie dronów, ucząc się nowego rodzaju prowadzenia działań wojennych u boku ukraińskich i zagranicznych żołnierzy. Jak mówi, zamierza pozostać w Ukrainie nawet po zakończeniu wojny.

 

 

 

Doświadczenie wojskowe

 

 

Mando spędził pięć lat w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, służąc w jednostce lekkiego rozpoznania pancernego. Swoją pierwszą misję zagraniczną odbył w Afganistanie:

 

 

„Służyłem przez pięć lat w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, gdzie zajmowałem się lekkim rozpoznaniem pancernym w 1st LAR. Miałem zarówno doświadczenie wojskowe, jak i doświadczenie z misji zagranicznych, w tym misji w Afganistanie, chociaż nie brałem tam udziału w zbyt wielu działaniach bojowych.”

 

 

 

Między obowiązkiem a rodziną

 

 

Jego decyzja o przyjeździe do Ukrainy nie była łatwa do zaakceptowania przez rodzinę. Mando mówił o przyjeździe od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, ale kiedy pomysł stał się rzeczywistością, jego rodzice naturalnie zaczęli martwić się o związane z tym ryzyko:

 

 

„Mój ojciec był pierwszą osobą, której o tym powiedziałem. Mama dowiedziała się jako ostatnia.

 

 

Tata nie był zbyt zadowolony, ale ostatecznie mnie poparł, ponieważ wiedział, że naprawdę tego chciałem.

 

 

Od początku wojny mówiłem o przyjeździe tutaj. Miałem umiejętności i doświadczenie, które, jak uważałem, mogły być tutaj przydatne. Ostatecznie doszliśmy z ojcem do porozumienia: jeśli wrócę cały i zdrowy, zaakceptuje moją decyzję.

 

 

Moja mama zareagowała trochę inaczej. Ona również nie była zbyt zadowolona, ale ostatecznie wiedziała, że już tutaj jestem. Zrozumiała, że bardzo mi na tym zależy i nie chciała się temu sprzeciwiać.”

 

 

 

Co trzeba mieć, żeby przyjechać do Ukrainy

 

 

Zdaniem Mando, dołączenie do walki wymaga czegoś więcej niż doświadczenia wojskowego. Dobra kondycja fizyczna, odporność psychiczna i prawdziwe zaangażowanie są niezbędne:

 

 

„Pierwszą rzeczą, z którą trzeba tutaj przyjechać, jest dobra kondycja fizyczna. Będą cię często sprawdzać. Potrzebujesz również silnej psychiki.

 

 

Nie możesz przyjechać tutaj, traktując to jak jakieś dodatkowe zadanie albo po prostu coś, co można sobie zrobić. Musisz mieć w sobie dużo pasji. Musisz mieć serce i determinację, żeby to robić, a także odpowiednie nastawienie psychiczne. W przeciwnym razie, kiedy znajdziesz się na froncie, zderzysz się z zupełnie inną rzeczywistością.

 

 

Osobom, które przyjeżdżają tutaj, polecałbym zabrać podstawowe rzeczy, których potrzebują - szczoteczkę do zębów, pastę i tym podobne rzeczy. Większość rzeczy, których będziesz potrzebować, z czasem kupisz sam, a nie są one tutaj zbyt drogie.

 

 

Tego, czego nie można kupić, to dobre nastawienie psychiczne i dobra kondycja fizyczna. To coś, co musisz wypracować sam i przywieźć ze sobą.”

 

 

 

Wiele języków, jeden cel

 

 

Według Mando jedną z zalet służby w międzynarodowej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy jest jej różnorodność. Żołnierze z różnych krajów i środowisk językowych uczą się współpracy, a jednocześnie nawiązują bliższe relacje z ukraińskimi żołnierzami:

 

 

„Największą zaletą jest to, że znajdziesz tutaj ludzi z całego świata. Niemców, Francuzów, osoby hiszpańskojęzyczne, anglojęzyczne - wszyscy tutaj są.

 

 

Jeśli więc masz problemy z angielskim, znajdziesz kogoś, kto pomoże ci przetłumaczyć. To ułatwia komunikację.

 

 

Ale oprócz tego nawiązujesz wiele więzi z ludźmi.

 

 

Jednocześnie masz okazję nauczyć się ukraińskiego. Pracujesz u boku wielu odważnych ukraińskich żołnierzy i dla mnie jest to jedna z zalet.”

 

 

 

Dołączenie do jednostki dronowej

 

 

Po przyjeździe do Ukrainy Alaskanin ostatecznie dołączył do plutonu dronów, gdzie zaczął pracować z dronami FPV oraz większym bezzałogowym systemem:

 

 

„Trafiłem do jednostki dronowej. Miałem okazję pracować z dronami FPV, a także pracujemy z nowym systemem uzbrojenia, który nazywamy Heavy Shot.

 

 

To quadrokopter zdolny do przenoszenia 25 kilogramów materiałów wybuchowych.”

 

 

 

Zostać w Ukrainie

 

 

To, co zaczęło się jako decyzja o przyjeździe i walce, stało się dla Mando długoterminowym zobowiązaniem - niezależnie od tego, jak zakończy się wojna:

 

 

„Moje plany na przyszłość są obecnie związane z plutonem dronów. Mój plan to zostać tutaj na czas nieokreślony, ale chcę nadal być żołnierzem Ukrainy.

 

 

Nawet gdyby wojna w Ukrainie się skończyła, zostałbym tutaj.

 

 

Jest tu pięknie. Jest przyjemnie.

 

 

I znalazłem sobie dziewczynę.”

 

 

 

Tekst: Dmytro Tolkachov

 

Wywiad: Yevhen Maliyenko

 

Wideo: Oleksandr Los

 

Montaż: Oleksandr Bekker